BiA New









Czwartek, 25-09-2014
Stała na przystanku. Była urodziwą dziewczyną - przycięte do bioder, złoto-brązowe włosy falowały zgodnie z ruchami wiatru, błyszcząc dzięki prześwitującym przez liście wierzby promieniom słońca.
Bartek stał po drugiej stronie ulicy. Przyglądał się jej kobiecej figurze - średniej wielkości piersiom, całkiem szerokim, okrągłym biodrom i małemu, wysuniętemu podbródkowi podkreślającemu tylko wielkość jej oczu.
Oczu, w których widać było zaufanie.
Oczu, które zdawały się dużo płakać.
Oczu, które bezgłośnie krzyczały o wielkiej samotności.
Wyobraził sobie scenę, w której tajemnicza nieznajoma przekracza próg klasy. Prawie nikt ze znajomych nie powie jej nawet prostego "cześć". Swoje podkrążone oczy ma skierowane ku panelom i w ciszy zajmuje swoje miejsce. Rówieśnicy nie pofatygują się nawet, by zapytać: "Co się stało?", "Mogę cię jakoś pocieszyć?". Widok jej świecących jak dwie wielkie świece - jest im kompletnie obojętny. A może... po prostu się do niego przyzwyczaili?

To smutne, że ludziom z czasem przychodzi coraz więcej powodów do łez.

Złapał kosmyk swoich włosów w kolorze blond, zniżając swoje piwne oczy ku ziemi i przeczochrał się po potylicy, jakby starając się dotykiem wybadać każdy orzechowy odrost blisko skóry głowy.
"To ją bolało" pomyślał.
Brak zainteresowania ze strony rówieśników często jest bolesnym doznaniem. Oczywiście wszystko to było czysto hipotetyczne, co nie zmienia faktu, iż miał talent do oceniania ludzi. Nie mógł jednak niczego założyć na pewno na podstawie kilku zerknięć w stronę obranej za cel osoby.

Dlaczego jest smutna?
Nawet cień potrzebuje światła, by istnieć... 
Światło podkreśla mrok cienia, cień podkreśla blask światła.
Potrzebują siebie nawzajem.
Mam wrażenie, jakbym patrzył w zamknięte w pudełku stworzenie.
Bez dostępu do światła.
Otoczone jedynie przez mrok.

Słońce wyjrzało zza jednej z niewielu chmur i podkreśliło blask zadbanych włosów chłopaka. Można wręcz rzec, że rozpaliło iskrę, która gdzieś się tliła niezauważalna. Przyciągnęło to wzrok obserwowanej.
Zerknęła na niego.
Sekundę.
Dwie...
Zaniepokoił się lekko.
"Zrobiłem coś nieodpowiedniego?"
Przeszło go dziwne przeczucie.
Uśmiechnęła się.
W tym momencie całe napięcie zostało rozładowane. Ten jeden, promienisty gest sprawił, że nastolatek zebrał całą kumulowaną w sobie odwagę i ruszył szybko, jednak nie agresywnie w stronę "ofiary".

- Hej! - zagadał zainteresowany, wlepiając wzrok w uśmiechniętą subtelnie twarz.
Wyjęła z uszu słuchawki. Wyglądały na trochę... no, może niezbyt nowe to złe określenie... ale ewidentnie regularnie używane.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz